• » RiderBlog
  • » boczo
  • » Ducati Diavel, czyli jak to jest, kiedy wszyscy bzykają twoją dziewczynę przed tobą
Najnowsze komentarze
"Wystarczy, że pstrykniesz przycis...
@Zyg, rozumiem, że wolisz chłopców?
Panowie,rzuciliscie sie na posta s...
Songoses do: Po co komu autostrady?
Część druga: W pełni zgadzam się ...
Songoses do: Po co komu autostrady?
Ogólnie się zgadzam, mam tylko jed...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
<brak wpisów>

16.04.2012 21:33

Ducati Diavel, czyli jak to jest, kiedy wszyscy bzykają twoją dziewczynę przed tobą

Jestem ostatnią osobą w kraju, która jeździła Ducati Diavelem. Jeździli nim przede mną wszyscy. Podobno nawet Marta Grycan. Wszyscy mówili o tym, jak bardzo spektakularny jest to motocykl, jak mocno wyrywa różne części ciała, jak doskonale się prowadzi i jak bardzo jest lepszy od V-Maxa. Stwierdzam oficjalnie z jedną ręką na sercu, a drugą w spodniach, że to wszystko prawda.

Nie do końca rozumiem kłopotliwą klasyfikację Diavela. W czym problem? To power cruiser. Z tej samej kategorii co V-Max czy Intruder M1800R (tak, zgadza się, jest ciężki, ale swoją tłustość nadrabia słodkim prowadzeniem). Bzdury głoszą ci, którzy wrzucają Ducati na siłę do kategorii naked czy innych dziwnych klas. Siedzisz na nim jak na torpedzie, kozacko, groźnie i dajesz światu jawny dowód na to, że zawsze uprawiasz seks na pierwszej randce, a znaczenie słowa „prezerwatywa” musisz sprawdzać w słowniku. Podoba mi się idea wysłania Monstera 696 na siłownię i przedawkowanie sterydów. Jednak jeśli mam być brutalnie szczery, to V-Max podoba mi się odrobinę bardziej. To chyba kwestia całej tej legendarności.

Przejdźmy do silnika. Choć w zasadzie to nie silnik, ale kontener wypełniony dynamitem, do którego ktoś wrzucił zapałkę. Producent dumnie podaje, że Diavel pierwszą (z wielu) setkę osiąga po 2,6 sekundy. I ja mu wierzę. Jeśli jeździłeś V-Maxem i podobnie jak ja wściekałeś się, że cudownie byłoby mieć taką moc ale z V2, Diavel jest odpowiedzią na modlitwy. Nie można po prostu odkręcić gazu w opór bez szczypty planowania. Przed zrobieniem tego należy upewnić się, czy 500 m przed tobą nie jedzie Fiat Panda, którego możesz stać się nagłym pasażerem. Jeśli nie, odwiń szatańską batutę mocy i poczuj jakby to było przywiązać się do szarżującego nosorożca. V-Max to polerska zabawka do ludzi, którzy lubią się bezpiecznie lansować i wyrywać umalowane rozwódki. I wbrew pozorom to dość spokojny motocykl. Diavel jest równie spokojny jak Piotr Walter w redakcji telewizji Trwam. Nie da się tym sprzętem luzacko bujać na wysokich biegach, bo jak każde inne Ducati szarpie łańcuchem do 3000 obr/min. Tryby pracy silnika? Nie wiem. Cały czas jeździłem na Sport.

Diavel prowadzi się osobliwie. Jadąc nim przez 50% czasu masz wrażenie, że jedziesz 1198, notorycznie ciągnie cię do schodzenia na kolano i generalnie chcesz stracić tym motocyklem prawo jazdy. Przez pozostałe 50% czasu borykasz się ze świadomością posiadania tylnej opony o szerokości 240mm. To dużo. I to czuć. Oczywiście masz to wszystko gdzieś, bo kiedy twój umysł zaczyna analizować cruiserowe koneksje, Diavel znów daje do pieca, a ty krzyczysz do tego, w którego wierzysz, aby był łaskawy dla twojej duszy. Jest jeszcze jedna rzecz. Hamulce. W wielu motocyklach są one cholernie skuteczne. Tutaj heble są w stanie zatrzymać upływ czasu, korozję i cykl astronomiczny Jowisza. Zresztą moje genitalia, których pozbyłem się podczas hamowania nadal są na parkingu przed salonem.

No dobrze. Czy nadal chcę V-Maxa? Nie. A powodów tego dramatycznego zwrotu mojej filozofii jest kilka. Po pierwsze – Diavel ma silnik z właściwą ilością cylindrów we właściwym układzie. Po drugie – pali (potwierdziło to kilkanaście osób) maksymalnie 9 litrów. Po trzecie – jazda daje więcej frajdy. Jadąc V-Maxem bezustannie starasz masturbować się mentalnie myślą posiadania 200 KM między nogami. W Diavelu cię to nie obchodzi. Obchodzi cię jedynie wrzucenie silnika w tryb Sport i wysadzenie w atmosferę wszystkiego, co tylko pojawi się obok ciebie na  skrzyżowaniu.  

Komentarze : 8
2012-04-18 11:05:36 Norman

Tez bzykalem jego dziewczyne, zadna rewelacja.

2012-04-18 08:03:12 BellKa

Nie dość że pisze z polotem, to jeszcze przystojny. Tylko strata genitaliów niepokoi. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego...

2012-04-17 16:05:19 PM

Od lat przeglądam Ścigacza.pl ale dopiero teraz piszę to z całą powagą: ZAJEBISTY TEKST!!! Zamknijcie Tego Gościa w klatce i wypuszczajcie Go tylko na testy kolejnych motocykli. Pejser masz godnego konkurenta ;-)

2012-04-17 14:06:22 Diamantes

Boczo twoje tekściory są zajefajne, czyta się rewelacyjnie, retoryka mistrzowska po prostu najlepiej pisane teksty jakie czytałam to właśnie twojego autorstwa.

2012-04-17 09:47:04 morham

Fajny tekst :) I o Ducati :)

2012-04-17 07:51:04 xXx_x_xXx

Duca duca wesoło :) Dobry tekst !!! I w końcu nie dotyczy jakie to życie motocyklisty trudne i smutne...

2012-04-16 23:50:59 Tycek

widać ze ten co to napisał to poczuł :D

2012-04-16 22:50:19 Darek...........

Świetnie napisane, naprawdę. Gratuluję retoryki

  • Dodaj komentarz